W piatęk byłem na urodzinach Moniki L. w Aurorze. Było całkiem fajnie, nie ma co. Majcher przyszedł w garniturze, Hubcio był wyluzowany i się nieźle bawił po paru wściekłych. Była połowa klasy oraz wiele innych ludzi. Przed kupiłem w żabce Mechowi browary, bo on jak bachor wygląda..
W sobote wstałem o 5 rano, posprzątałem w ogrodzie. Na 7 rano byłem na świetego ducha z siekierą i w dresach. Janek sie spóźnił 10 minut. Mieliśmy się włamać do opuszczonego budynku, ale bez drabiny się nie udało, więc poszliśmy do opuszczonej trasformatorowni prądu zmiennego na stały. Tam pozwiedzaliśmy, zdj porobobiliśmy. Później na dni otwarte IX. A potem z powrotem do transformatorowni i tym razem filmy kręcliśmy.
Wieczorem występ w OFFicynie. Troche pod koniec spieprzyliśmy, ale ogólnie nie było tak źle. Teatr KARTON nie stracił za bardzo na poważaniu hyhy ;) Dołowaliśmy się pół wieczoru z Dagmarą. Kaśka bez stanika, nie chciała powiedzieć czemu nie nosi.
Dzisiaj się obijałem, a wieczór spędziłem z Dagmarą w Salezjanach na całkiem religijnym przedstawieniu, z którego non stop brechtaliśmy. Zmyliśmy się pod koniec bo już nie mogliśmy tam siedzieć. Wychodząc przez ławki ktoś powiedział głośno: "Korzystają z okazji - uciekają". Później jeszcze wyrżnołem o ławkę i był huk ale co tam ;) W autobusie jakis koleś powiedział do łysego: "Wolałem cię jak miałeś AFRO" - brecht. Aż mnie gardło bolało tak się śmialiśmy z Dagmarą.
A teraz jestem przemęczony, dlatego tak dziwnie pisze. Jutro spr z bioli oczywiście się nic nie uczyłem bo jej nie lubię. Heh, walić biologię.